Soft Shoe

W obecnej sytuacji trudno o naukę stepowania. Zajęć nie ma, siedzimy w domach, gdzie przeszkodą w stepowaniu w butach mogą być brak odpowiedniego kawałka podłogi, domownicy lub sąsiedzi. Ale jest coś, co może nas uratować – soft shoe!

Co to jest? Z czym to się je?

Otóż, soft shoe – jak sama nazwa wskazuje – to nic innego jak… no właśnie – stepowanie w „miękkim” obuwiu. Może to oznaczać zasadniczo trzy rzeczy. 

Po pierwsze – taniec boso. Co ważne, bez tracenia możliwości tworzenia słyszalnego, wyraźnego rytmu.

Po drugie – w butach, które nie mają blaszek.

No i na koniec: w butach do stepowania, ale łagodnie, delikatnie i (zazwyczaj) powoli. Warto jednak dodać, że blaszki nie były pierwotnie wpisane w ten rodzaj stepu. Oczywiście samo obuwie nie świadczy o  wszystkim – styl ten ma też inne cechy, ale o tym niżej.

Soft Shoe uznaje za najstarszą formę stepu samego w sobie. Powstał ze zmieszania różnych stylów tanecznych, m.in. z tańca irlandzkiego czy tańców afrykańskich. Jako taniec sceniczny rozkwitał najszybciej w wieku XVIII i XIX, zatem jeszcze zanim zaczęto stosować w butach z blaszkami(co miało miejsce ok. 1910 r.). Stąd trudno o filmy z wczesnego okresu rozwoju softshoe.Niemniej można trafić na nagrania z późniejszego czasu.

Osobami, które mocno przyczyniły się do popularyzacji tego stylu byli Coles i Atkins. Stworzyli oni choreografię o tytule „Taking a Chance on Love”.



Wprawdzie tańczyli w butach z blaszkami, ale sposób, w jaki to robili wpisywał się w „założenia”softshoe. Ich step określany był jako „czysty”. Nie dość, że mocno skupiali się na tym, żeby taneczny akompaniament silnie współgrał z orkiestrą, to jeszcze w ich tańcu nie było miejsca na najmniejszy dodatkowy dźwięk, chociażby ślizg blaszek. Oczywiście przy szybkim stepie czystość też jest kluczowa, jednak w softshoe nacisk jest jeszcze większy. Przy wolnym tempie wyraźnie słychać każde potknięcie czy nietrafienie w rytm. I tutaj skrywa się trudność – przy mniejszym natężeniu dźwięków trzeba mieć naprawdę dobrą kontrolę nad całym ciałem, by być w stanie zachować „zrelaksowane” ruchy. 

Trzeba zaznaczyć, że z czasem popularność softshoe znacząco spadła na rzecz innych, szybszych i skoczniejszych odmian stepu, w których używa się blaszek. Taki stan utrzymuje się do dziś, co nie oznacza jednak, że styl ten zniknął. Nadal na scenie można się spotkać ze spokojnymi choreografiami i stepowaniem bezbutów z blachami.

Ciekawą odmianą softshoe jest tzw. sand dance, czyli dosłownie step na piasku. Do tworzenia rytmu wykorzystuje się tutaj odgłosy, jakie wytwarzają stopy (w butach bez blaszek) w kontakcie z umieszczonym na twardej podstawie piaskiem. Różne rodzaje dźwięku otrzymuje się m.in. poprzez stukanie czy – głównie – szuranie. 

Można znaleźć go w wykonaniu dobrze znanego wszystkim Billa „Bojangles” Robinsona oraz innych twórców




Do współczesnych tancerzy stepujących sand dance należy Guillem Alonso Alcalay



Tworzy on w swoich występach ciekawe rytmy nie tylko za pomocą kroków typowych dla stepu, ale przez różne ślizgi. Dodaje przy tym elementy pantomimy, stąd całość jest przyjemna dla oka i ucha. 

No dobrze, ale co z tym stepowaniem boso? Czy da się w ogóle robić, ćwiczyć, stworzyć coś ciekawego?

Otóż – tak.

Kiedy ogląda się występy softshoe, można zauważyć, że występuje tam większość elementów znanych nam na co dzień. Trudno tam o wingsy, pullbacki czy inne „akrobacje”, jednak m.in. jest duży nacisk na uderzenia śródstopiem – shuffle, brush, flap, step. Właśnie ta część stopy wydaje najgłośniejsze dźwięki w kontakcie z podłogą. Dużo tam też ślizgów, które bez blaszek również są słyszalne. Pojawiają się też uderzenia innymi częściami stopy (pięty, boki), riff’y, delikatne skoki, time step…. A więc – cały wachlarz możliwości. 

Może by tak też poszukać innych sposobów na tworzenie dźwięków? Samo stukanie stopami o podłogę może nie przynosić aż takiej frajdy, ale czasem wystarczy odrobinę pokombinować ze skarpetkami, poszukać jakiejś deski (uwaga na drzazgi!), kartonu czy miejsca w mieszkaniu, gdzie jest ciekawa akustyka. I już – można się dobrze bawić rytmami.
W dodatku – tańczenie wolniej, przykuwanie wagi do każdego kroku może być ciekawym ćwiczeniem na równowagę i kontrolę.

Weronika Gozdalik, uczennica TipTap