Challenge

Jest taka jedna rzecz, która od początku mocno była związana ze stepowaniem. Nie mówi się o niej aż tak często, jak o innych, mimo że jest czymś, bez czego stepowanie nie wyglądałoby tak, jak wygląda dziś. Mowa tutaj o challenge.

Samo słowo „challenge” większościom ludzi może się kojarzyć z prześmiewczymi, często nawet głupkowatymi i bezsensownymi wyzwaniami w Internecie. Owszem, tutaj tak bywa. Jednak w stepowaniu challenge pełni nadzwyczaj ważną rolę. Można powiedzieć, że „stworzył” ten styl, a dokładniej: pobudzał ludzi do pracy nad nim.

Przy zagłębieniu się w historię stepowania nie sposób przeoczyć, że challenge jest tu od początku. Od konkurujących ze sobą niewolników, przez XX-wieczne pojedynki ówczesnych gwiazd z udziałem publiczności, po dziś dzień, kiedy to gości również i w mediach społecznościowych.

Challenge pierwotnie był swego rodzaju tanecznym pojedynkiem, zazwyczaj pomiędzy dwoma tancerzami. Najczęściej odbywał się z udziałem publiczności, która na bieżąco reagowała na pokazywane kombinacje, a czasem na widowni zasiadało nawet i jury. Zadaniem uczestników było zaprezentować się tak, by „pokonać” swojego przeciwnika. Umawiano się na dowolną lub konkretną liczbę taktów (jak np. w cutting contest) Liczyło się wiele aspektów, m.in. muzykalność, poczucie rytmu, czystość, ruchy ciała i własny styl. Ceniono przy tym również poczucie humoru tancerzy zabawiających widownię.

Challenge – zarówno kiedyś, jak i dziś – bazuje mocno na komunikacji. Bez niej całe przedsięwzięcie nie miałoby sensu. Dialog prowadzony jest nie słowami, a rytmem, ruchem i żartem. Tancerze obserwują uważnie siebie nawzajem i odpowiadają swoimi kombinacjami na te pokazane przez przeciwnika. Grunt to pokazać coś trudniejszego, szybszego, ciekawszego lub śmieszniejszego (np. poprzez parodię rywala) i uzyskać tym samym przychylność publiczności.

Co ciekawe – jako że challenge były mocno wpisane w całą kulturę związaną ze stepowaniem, odbywały się często i na nich opierano naukę stepowania. Nie trudno zgadnąć, dlaczego – udział w pojedynku wymagał wielu umiejętności. I co za tym idzie – to wyzwanie pobudzało tancerzy do pracy nad techniką, stylem, responsywnością i innymi aspektami.

Jak się okazuje – tego typu pojedynki (poza dawaniem rozrywki „tu i teraz”) umożliwiły naprawdę solidny przekaz różnych technik i kombinacji między różnymi grupami i pokoleniami. Jak to działało, skoro początkowo nigdzie nie dokumentowano tej techniki? Kluczem była obserwacja i umiejętność „zgapiania” kroków od innych, by potem móc przekazywać je dalej. Co istotne – nie tylko w tej samej formie, lecz także ulepszonej, zmodyfikowanej.

To całe szukanie nieszablonowych rozwiązań bazujących na tym, co już się zna, umożliwiło tancerzom również ciągłe rozwijanie stepowania. Kreatywność, chęć pokonania przeciwników w pojedynkach oraz szukanie swoich rozwiązań doprowadziło do solidnej ewolucji. Zresztą – ten proces nadal trwa i wcale się nie zatrzymuje.

Obecnie nadal można się spotkać z challenge w pierwotnej formie, ale raczej nie w Internecie. Tutaj ma to formę typowego wyzwania rzucanego kolejnym tancerzom stepującym poprzez nominowanie ich. Ostatnimi czasy bardzo popularny jest „4 Bars Challenge,, który polega na wymyśleniu 4 taktów i wrzucenie go na swój profil społecznościowy oraz – oczywiście – nominowanie kolejnych osób. Ostatnio pojawia się także „Time Step Challenge” „Shim Sham Challenge” oraz wiele innych nie tylko w kręgu tancerzy stepujących, ale tancerzy innych technik tanecznych, muzyków.  

Warto od czasu do czasu wziąć udział w jakimś challenge’u. Czy to takim „tradycyjnym”, czy internetowym – nie ma znaczenia. To ciekawa i mocno wpisana w historię stepowania forma, dzięki której można się dalej rozwijać i pokazać jakieś swoje popisowe kroki. Przy rywalizacji (zdrowej!) można też wpaść na jakiś świetny pomysł. No i – bardziej długofalowo – przy challenge’ach można uczyć się od innych, poznawać różne pomysły oraz – co ważne – pokazywać swoją odrębność. 😀

 Weronika Gozdalik, uczennica Tip Tap

Najsłynniejsza scena filmowa challenge z filmu „Tap”.